Piątek- Gdy tylko wstałam uśmiech zawitał również u mnie :) Dzień zapowiadał się bosko! Szkoła do 12:20 następnie do domu posprzątać i o 15 na dwór z moimi miskami, nie mogłam się doczekać.. Gdy przyszła po mnie przyjaciółka odłożyłyśmy jej ciuchy, które wzięła, ponieważ miała u mnie zostać na noc i poszłyśmy pić. Na dworze było MEGA, jestem cholernie zadowolona z tego wyjścia, noc spędzona z nią na rozmowach o wszystkim, skończyła się gdy zawitało słoneczko :)
Sobota- Około 11 poszła do domu, zaczęłam sprzątać i szykować się do brata. Gdy posprzątałam ubrałam się, spakowałam potrzebne rzeczy i pojechałam... o 16 byłam na miejscu, pouczyłam się i odwiózł mnie do domu gdzie czekały już moje kochane trzy przyjaciółki :) Odłożyłam torebkę i poszłyśmy na zakupy. Kupiłyśmy jedzenie na noc. Ludzie patrzyli się na nas jak na idiotki bo troszkę nam odwalało, ale to szczegół. Po czym wychodząc ze sklepu spotkałam swojego byłego:( Podeszłam przywitałam się i chciałam iść do dziewczyn, ale nie pozwalał mi, trzymał mnie i chciał rozmawiać, Dopytywał się o mojego chłopaka, gdy mu odpowiedziałam odprowadził mnie do nich i kawałek z nami szedł. Gdy rozmawiał z nami, dziewczyny zauważyły że jest strasznie zazdrosny. Kiedy odprowadził nas wystarczająco daleko pożegnałam się z nim i poszłyśmy, dziewczyny przez całą drogę powrotną mówiły że strasznie widać że jest zazdrosny i że mnie kocha.. doszłyśmy do domu, dziewczyny zaczęły robić spaghetti, po zjedzonej kolacji poszłyśmy się kąpać. Po kąpieli rozłożyłyśmy łóżko i leżałyśmy rozmawiając do rana. Było świetnie, dużo sobie powiedziałyśmy.
Niedziela- "Pamiętaj, aby dzień święty święcić", mały problem, nie byłyśmy w kościele ;/ Pani katechetka nie będzie z nas dumna, ups... Nie wiem dlaczego ale nie lubię niedzieli, jak sobie pomyśle że jutro szkoła to ugh.. mały plus, idziemy tylko 3 dni i wolne^^ Na święta jadę do babci, nareszcie ją zobaczę! Tak bardzo się stęskniłam, zobaczę się z kuzynostwem, pojeżdżę na motocyklu, jejkuuuuu *.* Miałam właśnie iść z przyjaciółką i chłopakiem na dwór ale zajebiście... Kochany Tatuś nie chce mnie puścić... zaraz mnie coś trafi... stęskniłam się za Nim ale Tato tego nie rozumie, nauka, nauka, nauka... ech... jest bardzo super... NIENAWIDZĘ NIEDZIELI~ z wielu powodów.. jest beznadziejnie... nie mam z kim pogadać bo oczywiście wszyscy idą na dwór... a może jednak przyjdą do mnie tylko będzie spina z ojcem ale cóż...
Reasumując, piątek i sobota mega, a niedziela do dupy... Dodam jeszcze że nie jestem gimbusiarą, która bawi się w dorosłą czy chce zabłysnąć, jestem zwykłą nastolatką z troszkę większymi problemami :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz