poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Szara rzeczywistość

Jak zawsze po niedzieli występuje poniedziałek, znienawidzony dzień tygodnia przez dzieci i dorosłych. Gdy rano otworzyłam oczy uświadomiłam sobie że dziś mam na 10 czyli szybko zlecą lekcje. Ubrałam się, pomalowałam, wyszłam do przyjaciółki i do szkoły. Codziennie rano przed szkołą idę do niej i idziemy razem do szkoły. Czasem gdy mamy to idziemy zapalić ale to zależy, mniejsza z tym. W szkole lekcje minęły szybko, było super, spotkałam się z kochanymi ludźmi z mojej szkoły, porozmawiałam sobie z nimi i w ogóle. Kiedy wróciłam ze szkoły znów wkroczyłam w szarą rzeczywistość, znów to samo przygnębienie. Zamartwianie się przyszłością, tym, że zobaczą blizny na ciele, że znów  będzie źle i wrócę do tego robiłam czyli do cięcia się. Wiem, że to złe ale w wielu przypadkach jest to silniejsze ode mnie. Staram się nie ciąć dla bliskich bo wiem że to ich w chuj boli ale czasem nie daje rady i to robię.. Nie tne się od 2 tygodni bo obiecałam, że więcej tego nie zrobię, staram się dotrzymać obietnicy choć nie wiem czy to mi się uda w 100%. O cięciu się napisze później, a teraz jadę z tatą na zakupy  i gdy wrócę nauka bo jutro sprawdzian z fizyki ugh -.-

Do później :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz